Reklamacja Wadliwego Oprogramowania

Reklamacja wadliwego oprogramowania

Szczegóły
Artykuł opracowany przez: Kancelaria Radcy Prawnego Ewa Jagodzińska-Antczak we Wrocławiu

Myli się ten, kto myśli, że obarczony usterkami program komputerowy można zareklamować w taki sam sposób, w jaki robi się to z felernymi butami, czy ekspresem do kawy, który przestał działać po kilku dniach od zakupu. Zakres uprawnień przysługujących licencjobiorcy wtedy, gdy okazuje się, że zakupione oprogramowanie komputerowe jest wadliwe, zależy bowiem od tego, co zapisane jest w umowie licencyjnej.

Licencja, a nie sprzedaż

Potocznie przyjęło się mówić o zakupie oprogramowania komputerowego. Trzeba jednak wiedzieć, iż potrzebny nam software nabywamy nie na podstawie tradycyjnej umowy sprzedaży rzeczy, lecz najczęściej poprzez zawarcie umowy licencyjnej regulowanej przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Umowa licencyjna nie powoduje przejścia na licencjobiorcę prawa własności oprogramowania (nie należy utożsamiać nośnika, na którym utrwalony jest program, z samym programem), lecz na jej podstawie zyskuje on jedynie prawo do korzystania z oprogramowania w określony w umowie sposób. Niniejszy artykuł odnosi się właśnie do software'u użytkowanego na podstawie najbardziej dziś powszechnej umowy licencyjnej, pomija zaś programy komputerowe nabyte na podstawie umowy sprzedaży praw bądź użytkowane w oparciu o postanowienia zawarte w umowach o dzieło.

Co mówią przepisy?

Złożenie reklamacji w przypadku wadliwego oprogramowania komputerowego może okazać się niezwykle utrudnione. W przedmiotowej kwestii milczy przede wszystkim ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. W ustawie tej jedynie art. 55 porusza kwestię usterek utworu (program komputerowy to też utwór). Co prawda nie ma jednomyślnej zgody w tej kwestii w doktrynie, jednakże przeważa pogląd, z godnie z którym przepis ten ma zastosowanie jedynie do tych utworów, które dopiero powstaną w przyszłości i ponadto są tworzone na zamówienie, a nie do utworów już istniejących, zwłaszcza programów wprowadzanych do masowego obrotu, licencjonowanych jako poszczególne gotowe jednostki jednej wersji, serii i typu. A zatem jako wątpliwe należałoby uznać skorzystanie przez licencjobiorcę z uprawnień, jakie daje art. 55 prawa autorskiego (wyznaczenie twórcy odpowiedniego terminu do usunięcia usterek, a po jego bezskutecznym upływie odstąpienie od umowy albo żądanie obniżenia wynagrodzenia). Ponadto, gdyby nawet przyjąć dopuszczalność stosowania w omawianej kwestii art. 55 prawa autorskiego, to zawarta w nim regulacja jest na tyle uboga, że można ją uznać za niewystarczającą do skutecznego dochodzenia uprawnień w związku z wadliwością software'u.

Inną analizowaną w doktrynie podstawą ewentualnej odpowiedzialności licencjodawcy za wady programu komputerowego są przepisy kodeksu cywilnego o rękojmi za wady fizyczne rzeczy sprzedanej. I tutaj jednak konkluzja jest dla licencjobiorcy niekorzystna. Udzielenie licencji nie jest sprzedażą, zaś program komputerowy nie jest rzeczą, w związku z czym i te przepisy nie mogą stanowić podstawy odpowiedzialności licencjodawcy za usterki, jakimi obarczone jest oprogramowanie. Kodeksowa regulacja rękojmi może jedynie stanowić podstawę roszczeń z tytułu wad, jakimi obarczony jest nośnik, na którym utrwalono program komputerowy (chodzi więc o sytuacje, w których zastrzeżenia budzi jakość samego nośnika bądź prawidłowość utrwalenia na nim kopii programu).

Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz

Skoro zatem nie przyjdą nam z pomocą regulacje ustawowe, musimy zawalczyć o swoje już przy zawieraniu umowy licencyjnej. Sposób i zakres odpowiedzialności licencjodawcy za usterki programu komputerowego zależy bowiem jedynie od sposobu, w jaki kwestia ta została uregulowana przez strony w treści umowy licencyjnej, przy czym strony umowy licencyjnej w ramach swobody umów mogą kwestię tę uregulować w sposób dowolny. Zanim więc podejmie się decyzję w przedmiocie zawarcia umowy licencyjnej należy upewnić się, czy zawiera ona postanowienia dotyczące odpowiedzialności licencjodawcy za wady programu, a zatem tzw. gwarancję. Dla własnego bezpieczeństwa należy zadbać, by umowa ustalała w sposób precyzyjny czas trwania gwarancji i jej zasady. Inną kwestią jest to, iż zwykle potencjalny licencjobiorca nie ma faktycznego wpływu na treść umowy licencyjnej. Umowy, które dotyczą programów wprowadzanych masowo do obrotu, są bowiem tzw. umowami adhezyjnymi. Potencjalny licencjobiorca nie ma w takim wypadku praktycznie żadnych możliwości w zakresie negocjowania warunków umowy, a jedyne, co może zrobić to zdecydować, czy podpisze ją na warunkach mu zaproponowanych, czy też zarzuci pomysł zakupu danego oprogramowania.

radca prawny Ewa Jagodzińska-Antczak


   
© Kancelaria Radcy Prawnego Ewa Jagodzińska-Antczak